Wczesna wiosna to oczywiście dzikie nowalijki, dużo zdrowsze od tych dostępnych w sklepach. Mając taką możliwość - koniecznie trzeba je zbierać i zjadać. Zawsze bardzo mnie cieszy, kiedy napotykam szczypiorek, bo dobrze mieć jego zapas w zamrażarce. Drobno posiekany i zamrożony służy mi całą zimę. Bieżące zbiory wykorzystuję także do zup a kiedy zaczyna kwitnąć - trafia do mieszanek przyprawowych.
Zupa "prawie nic" szczypiorkowa
0,7 l rosołu lub wywaru z warzyw
2 pęczki cienkiego szczypiorku
kawałek marchewki i pietruszki z wywaru
1 szklanka mleka
2 ziemniaki
kawałek suszonej ostrej papryki
sól, pieprz
masło na okrasę
W rosole gotujemy kawałek papryki i ziemniaki pokrojone w kostkę. Kiedy ziemniaki będą prawie miękkie wyjmujemy paprykę z zupy, dodajemy marchew i pietruszkę otartą na tarce z grubymi otworami, dodajemy sól i pieprz do smaku. Następnie wlewamy mleko i wsypujemy opłukany i bardzo drobno posiekany szczypiorek. Kiedy zupa zawrze, zdejmujemy garnek z ognia - gotowe! Do każdej porcji, już na talerzach, wkładamy kawałeczek masła.
Ta ilość składników wystarczy na 2-3 porcje. Kupując szczypiorek wybierajcie duże pęczki, tak aby były to mniej więcej dwie "damskie" garście ;)
Smacznego!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz