Ostatnio aura nie sprzyja długim wyprawom, ale mimo to postanowiłam zobaczyć, czy aby w sosnowym lasku nie pojawiła się znowu wodnicha. Traf chciał, że i owszem, zatem z krótkiego wypadu, zrobił się wypad długi. Wsiowy Pies strategicznie starał się oszczędzać łapki, ale pilnował, żebym mu się przypadkiem gdzieś nie zawieruszyła. Wróciliśmy do domu z wodnichą, uszakiem, jabłuszkami i dziką różą. Uszak poszedł się suszyć, jabłka - gotować na kompot, róża - puszczać sok a wodnicha? No właśnie. Z wodnichy przygotowałam pyszny sos do pieczonego karczku i ziemniaków pure ;)
Sos z wodnichy do mięsa
30 dkg oczyszczonej wodnichy późnej
1 cebula
1 łyżka masła
300 ml rosołu
sól, pieprz
łyżeczka suszonego czosnku
łyżeczka mąki
Wodnichę dusić na maśle wraz z posiekaną cebulą, dodać sól, pieprz, czosnek. Kiedy wodnicha puści sok, pogotować chwilę i dolać rosół. Gotować jeszcze około 20 minut. Następnie zaklepać mąką rozmieszaną z niewielką ilością zimnej wody i podać w sosjerce.
Czyż nie byłby to pyszny dodatek do świątecznej pieczeni? Smacznego!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wodnicha. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wodnicha. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 grudnia 2016
poniedziałek, 28 listopada 2016
Tarta z wodnichą późną
Wodnicha późna to grzyb, z którym właśnie poznałam się bliżej :) Spotkać go można w borach sosnowych, w młodnikach i szkółkach leśmych ponieważ mikoryzuje się nim uprawy sosny. Wodnichę z łatwością można rozpoznać, choć zawsze warto wcześniej poczytać cóż to za grzybek i obejrzeć zdjęcia w przewodniku lub internecie. Według mnie pomylić wodnichę z innym grzybem nie można, ale... doradzam zdroworozsądkowe podejście do tego, co się zjada a nie zna ;) Moje grzybobranie poprzedzone zostało bogatym przeglądem informacji o wodnichach, lejkówkach i gąskach, konsultacjami z bardziej doświadczonymi grzybiarzami i sprawdzeniem smaku (duszenie na maśle niewielkich ilości grzyba).
Ponieważ smak duszonej wodnichy bardzo, bardzo mnie zadowolił, postanowiłam zaszaleć i przygotować przekąskę iście arystokratyczną. Po uduszeniu z cebulką grzyb jest w smaku lekko słodkawy, świetnie zatem komponuje się z dynią i serem pleśniowym. Aromat ma świeży, lekki, podszyty wiatrem ;)
Pół kilograma oczyszczonych grzybów dusimy wraz z drobno posiekaną połówką dorodnej cebuli ma dwóch łyżkach masła aż do odparowania nadmiaru płynu. Grzyby pod przykryciem puszczą dużo soku, wtedy pokrywkę z patelni należy zdjąć i pilnować, żeby czasem nasza wodnicha się nie przypaliła.
Następnie oczyszczamy pół kilograma dyni i kroimy ją w drobna kostkę, przekładamy na inną patelnię i również krótko podsmażamy na łyżce masła Dynię dodajemy do grzybów i odstawiamy do wystygnięcia. Teraz przygotowujemy ciasto kruche. Szybko zagniatamy 25 dkg mąki pszennej, 12,5 dkg masła, 1 jajko i szczyptę soli. Kiedy ciasta stanie się gładkie, zawijamy je w folię spożywczą i odkładamy na jakiś czas do lodówki. Jeżeli grzyby i dynia są jeszcze ciepłe - robimy sobie kawę ;) Jeżeli zdążyły wystygnąć - dodajemy do nadzienia starty na tarce o grubych otworach ser przerośnięty błękitną pleśnią (ok. 15 dkg) i przyprawiamy. Dodajemy szczyptę soli (nie wolno przesadzić, bo ser jest słony!), świeżo mielony pieprz, oregano i kalamintę kreteńską (zamiast niej można użyć miętę).
Wyjmujemy ciasto z lodówki, cienko wałkujemy i wykładamy na formę do tarty lub tortownicę. Trzeba pamiętać o podniesieniu brzegu ciasta! Ja posłużyłam się tortownicą, gdyż niestety moja szklana forma do tart stłukła się i jeszcze nie zaopatrzyłam się w nową.. Podpiekamy ciasto do zrumienienia w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 st. Następnie przekładamy na nie farsz, można na wierzchu ułożyć kilka plastrów pomidora i pieczemy dalej, ale w temperaturze obniżonej do 180 st. Kiedy wierzch tarty lekko się zrumieni, wyjmujemy i zjadamy- na gorąco lub zimno.
Smacznego!
Ponieważ smak duszonej wodnichy bardzo, bardzo mnie zadowolił, postanowiłam zaszaleć i przygotować przekąskę iście arystokratyczną. Po uduszeniu z cebulką grzyb jest w smaku lekko słodkawy, świetnie zatem komponuje się z dynią i serem pleśniowym. Aromat ma świeży, lekki, podszyty wiatrem ;)
Pół kilograma oczyszczonych grzybów dusimy wraz z drobno posiekaną połówką dorodnej cebuli ma dwóch łyżkach masła aż do odparowania nadmiaru płynu. Grzyby pod przykryciem puszczą dużo soku, wtedy pokrywkę z patelni należy zdjąć i pilnować, żeby czasem nasza wodnicha się nie przypaliła.
Następnie oczyszczamy pół kilograma dyni i kroimy ją w drobna kostkę, przekładamy na inną patelnię i również krótko podsmażamy na łyżce masła Dynię dodajemy do grzybów i odstawiamy do wystygnięcia. Teraz przygotowujemy ciasto kruche. Szybko zagniatamy 25 dkg mąki pszennej, 12,5 dkg masła, 1 jajko i szczyptę soli. Kiedy ciasta stanie się gładkie, zawijamy je w folię spożywczą i odkładamy na jakiś czas do lodówki. Jeżeli grzyby i dynia są jeszcze ciepłe - robimy sobie kawę ;) Jeżeli zdążyły wystygnąć - dodajemy do nadzienia starty na tarce o grubych otworach ser przerośnięty błękitną pleśnią (ok. 15 dkg) i przyprawiamy. Dodajemy szczyptę soli (nie wolno przesadzić, bo ser jest słony!), świeżo mielony pieprz, oregano i kalamintę kreteńską (zamiast niej można użyć miętę).
Wyjmujemy ciasto z lodówki, cienko wałkujemy i wykładamy na formę do tarty lub tortownicę. Trzeba pamiętać o podniesieniu brzegu ciasta! Ja posłużyłam się tortownicą, gdyż niestety moja szklana forma do tart stłukła się i jeszcze nie zaopatrzyłam się w nową.. Podpiekamy ciasto do zrumienienia w piekarniku nagrzanym do temperatury 200 st. Następnie przekładamy na nie farsz, można na wierzchu ułożyć kilka plastrów pomidora i pieczemy dalej, ale w temperaturze obniżonej do 180 st. Kiedy wierzch tarty lekko się zrumieni, wyjmujemy i zjadamy- na gorąco lub zimno.
Smacznego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)




