Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głóg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głóg. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 grudnia 2015

Kompot wigilijny inaczej

Kompot z suszu owocowego jest jednym z tradycyjnych dań podawanych podczas wigilii świąt Bożego Narodzenia. Najbardziej popularnym kompotem jest ten gotowany z jabłek, gruszek i śliwek węgierek. W kuchni regionalnej różne z doborem owoców bywało. Na Podlasiu na przykład gotowano kompot z suszu z dzikich gruszek i czarnych jagód, ale generalnie po domach gotowało się kompoty z tego, co udało się zebrać i było w okolicy dostępne latem i jesienią, czy też, co można było kupić. Kompot podawano na deser lub jako zupę do cieniutko krajanego makaronu. W moim rodzinnym domu właśnie tak ów kompot jadano - bez zagęszczania, z makaronem.




Tradycyjnie kompot-zupę przygotowywano w mojej rodzinie z suszu z jabłek, gruszek ulęgałek oraz nie wędzonych śliwek węgierek. Pamiętam, że jabłka i gruszki były zbierane lub darowane, śliwki węgierki - kupowane i suszone domowym sposobem - podobnie zresztą jak jabłka i gruszki - w piekarniku węglowego pieca, na blachach. Kiedy owoców do suszenia było sporo, tata zabierał je do pracy i suszył w suszarkach mieszczących się w fabrycznych halach ;) Owoców w kompocie było zawsze dużo, podczas gotowania kompot był słodzony cukrem (a kto tam myślał wtedy o miodzie!?) i było go zawsze na święta dużo. Lubiliśmy sobie taką wigilijną zupkę zjeść i w pierwszy dzień Świąt.



Oczywiście i w tym roku będzie u mnie kompot taki, jaki znam z dzieciństwa. Postanowiłam jednak ugotować także inny - prawdziwie wsiowy i dziki, bo tylko z tych owoców, które udało mi się zebrać podczas letnich wędrówek i jesienią. A zatem w skład eksperymentalnego suszu weszły: rajskie jabłuszka, dzikie gruszki, głóg, aronia, czeremcha i dzika róża. Będzie pysznie? Jeżeli kompot okaże się mało wyrazisty, dodam odrobinę musu z mirabelek - dla smaku.





Owoce na kompot najlepiej namoczyć na noc. Ja nigdy tej zasady nie przestrzegam i gotowanie kompotu zazwyczaj trwa nieco dłużej. Śliwki zawsze gotuję oddzielnie, kompot z nich trafia do garnka z gotującymi się pozostałymi owocami a śliwki, po pokrojeniu na drobno - do pierogów :) Śliwki gotuję w osłodzonej wodzie, później nie muszę już dosładzać farszu, ani posypywać ugotowanych pierogów cukrem, wystarczy je polać stopionym masłem z bułeczką.

Jeżeli chcemy ugotować kompot z samych śliwek, potrzebować będziemy około 0,5 kg suszu, cukier i na przykład kawałek cynamonu oraz skórkę cytrynową. Kompot można też wzbogacić suszonymi figami (w proporcji pół na pół ze śliwką). Można też przygotować kompot z suszonych gruszek, śliwek, jabłek, moreli i brzoskwiń oraz podprawić go cukrem i skórką pomarańczową. Będzie na bogato ;) Dla mnie jednak najważniejsze jest, aby było tradycyjnie :)





Dosuszanie mieszanki owocowej trwa a świętami już nawet pachnie :)




niedziela, 21 września 2014

Zupa staropolska z głogu

Sezon trwa. We Wsiowej Kuchni ponownie suszy się głóg. Trafił się wyjątkowo pięknie dojrzały, żal było nie skorzystać z okazji.



Fot. Ciotka Chichotka


Ale oczywiście, suszenie to jednak mało ;) Na fejsbuku znalazłam przepis na zupę z głogu z pierwszej połowy XIX wieku:


"Wziąć półtorej kwarty suchego głogu, nalać tyle wody, aby głóg objęła, zagotowawszy, leje się butelkę wina i dodaje się funt cukru, nieco cynamonu, trochę skórki cytrynowej, wszystko to razem, gdy się zagotuje, należy odstawić i przetrzeć dobrze przez gęste sito, uważając, aby tylko sama w nim łuska została. Wydając gorącą do wazy, należy dodać grzanek, lub pianki z białek, jak to wyżej opisaliśmy.

NB. Można tę zupę dawać letnią porą, w miejscu zwyczajnego chłodniku, lecz w tym razie należy dodać do niej nieco śmietany kwaśnej."

Gotując zupę dla siebie oczywiście poeksperymentowałam, choć starałam się zachować sugerowane proporcje. No cóż, potrzeba czyni wynalazcę ;) Bieda-zupa to raczej nie jest, dodatek wina zdecydowanie ją uszlachetnił.


Zupa z głogu (2 porcje)


1 litr bardzo dojrzałego głogu

1 szklanka wody
1 szklanka białego wytrawnego wina
2 łyżki cukru
kawałek cynamonu
4 goździki
pół łyżeczki otartej skórki z cytryny
odrobina soli
łyżka śmietany na porcję zupy
\
Umyty i przebrany głóg rozgotować w szklance wody i przetrzeć przez sito. Dodać resztę składników. Gotować 15 minut i rozlać na talerze. Ozdobić kleksem śmietany. Podawać z grzankami pszennymi.

Fot. Ciotka Chichotka


Smacznego!




PS. Tu można znaleźć całą masę ciekawych przepisów: Kuchnia staropolska

niedziela, 7 września 2014

Suszenie głogu

We Wsiowej Kuchni trwa suszenie głogu. Całe szczęście nie trzeba go drylować! Co prawda kwiat głogu ma silniejsze działanie niż owoc, ale cóż lepiej nadaje się do herbat owocowych od... owoców? Będzie to herbata wzmacniająca i po prostu pyszna. Pamiętajcie, żeby podczas zrywania owoców nie łamać gałęzi, bo przecież za rok również warto byłoby zaopatrzyć się w ten naturalny specjał :) I proszę zastawić ich trochę na gałęziach dla dzikich ptaków.

Fot. Ciotka Chichotka


Gdyby ktoś jednak zechciał wzmacniać się czymś mocniejszym, przypominam o głogówce. Przepis znajdziecie TUTAJ :)




sobota, 2 listopada 2013

Głogówka świąteczna

To chyba będzie w tym roku ostatnia nalewka we Wsiowej Kuchni. Dwa litry rubinowego głogu pysznią się całkiem świątecznie i kuszą. Głóg bezapelacyjnie kojarzy się z Bożym Narodzeniem i tak go Ciotka Chichotka postanowiła przygotować - na świątecznie :) Taka nalewka powinna rozgrzewać i działać wzmacniająco na serce, bo i takie działanie ma owoc głogu. Ma on wiele składników mineralnych, dużo fosforu, żelaza i krzemu, jest bogaty w karoteny i związki flawonowe oraz witaminę B1. Chociaż jest trochę mdły to jednak warto się nim zainteresować. Poza nalewkami można przecież produkować wina głogowe, smażyć dżemy i marmolady. W niektórych krajach owoce głogu dodaje się do pieczonych pierogów i do mąki chlebowej. Jedynym problemem jest niestety wielkość owoców. Drylowanie ich jest żmudne i bardzo niewdzięczne.


Fot. Ciotka Chichotka

Ciotka Chichotka zachwyca się tymi klejnotami jesieni szczerze. Robi im zdjęcia. Dotyka gładkiej skórki. Wącha. Rozważa. I postanawia, że będzie nalewka i już ;) Poszła na ugory i narwała głogu. Umyła porządnie i oczyściła owoce z ogonków. Lekko zgniecione zalała litrem spirytusu i czeka teraz trzy tygodnie aż alkohol naciągnie głogiem i jego dobrociami. Do słoja dorzuciła również kawałek kory cynamonowej i kilka goździków.


Fot. Ciotka Chichotka


Po trzech tygodniach alkohol zostanie przefiltrowany i połączony z syropem przygotowanym (czyli ugotowanym) z miodu (20 dkg), wody (1 l) oraz soku z cytryny. Przed rozlaniem do butelek nalewka musi postać kolejne trzy tygodnie, po upływie których zostanie przefiltrowana. Butelki wypełnione przefiltrowaną nalewką znowu odstawić trzeba będzie na minimum trzy miesiące. Nalewka to świąteczna i zimowa, ale wypić ją będzie można chyba dopiero na Wielkanoc albo i za rok! Nie szkodzi. W Wsiowej Kuchni mamy wszak orzechówkę i szyszkówkę, zatem rozgrzać się będzie można i jeszcze obdarować niespodziewanego gościa. Oczywiście Ciotka Chichotka pochwali się zdjęciami z produkcji głogówki :)



11.12.2013
PS. Trzeba się pochwalić :)

Filtrowanie. Fot. Ciotka Chichotka







Nalewka z czasem nabrała koloru mocnej herbaty. Przy nastawianiu nalewki warto też zwrócić uwagę na ilość przypraw, którymi wzbogacamy smak. lepiej nie przesadzić, ale stopniowo dorzucać dodatkowe goździki czy jeszcze jeden kawałek kory. Nadmiar przypraw sprawi, że nalewka będzie bardziej pikantna, ostra w smaku. Ilość zaproponowana w przepisie jest zatem wystarczająca.





Butelki z przefiltrowaną nalewką czekają na swoje etykiety :)
Fot. Ciotka Chichotka







Nalewka bardzo zyskuje na smaku, kiedy może sobie spokojnie dojrzewać. Tu cierpliwość jest szczególnie potrzebna. Dodatkowy tydzień może baaardzo wiele zmienić na lepsze, zatem Ciotka Chichotka cierpliwie poczeka minimum pół roku na to, aby podać głogówkę na stół :)

Tyle rad praktycznych z etapu produkcji :)))



Smacznego!