Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dynia. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 4 września 2017
Słodki chleb dyniowy
Sezon na dynie właśnie rozpoczyna się. U mnie niedawno zagościła dynia całkiem okazała i ponieważ była zbyt okazała, trafiła jako mus do słoików na zaś. Ale niestety jeden słoik się zbuntował, postanowiłam zatem natychmiast niepokorny przetwór wykorzystać. A że akurat zabrakło mi chleba, zdecydowałam, że upiekę chleb :)
Słodki chleb dyniowy
1 szklanka musu z dyni
ok. 0,75 kg mąki pszennej najlepiej bułkowej (typ 650)
1 łyżeczka soli
5 łyżek cukru
3 łyżki stopionego masła
ok. 1/2 szklanki mleka
2 jajka
2 dag świeżych drożdży
1 garść rodzynków
Wszystkie składniki poza musem przełożyć do miski, delikatnie wymieszać. Drożdże mieszamy z mlekiem i cukrem i także wlewamy do miski. Kiedy drożdże zaczynają rosnąć, dodajemy mus i wyrabiamy ciasto, w razie konieczności dodajemy mąkę. Ciasto nie powinno być twarde, ale także nie może być zbyt luźne. Ostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia. Kiedy wyrośnie, wyrabiamy je jeszcze raz, przekładamy do foremki wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą lub mąką i ponownie odstawiamy. Kiedy wyrośnie, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temp. 180 stopni i pieczemy około 40 minut.
Smacznego!
wtorek, 25 października 2016
Szaro, buro, deszczowo i "zupa zmokłej kury"
Dziś pomimo deszczu postanowiłam przespacerować się i totalnie przemoknąć. Wsiowy Pies nie miał wyjścia. Wchodził za mną w wysokie trawy i chaszcze - należało bowiem sprawdzić, czy pokazały się nowe uszaki. Pierogi z nimi zrobiły na gościach dobre wrażenie, szybko zniknęły w brzuszkach, zatem należałoby pomyśleć o odnowieniu zapasów. Uszaków co prawda nie znalazłam, ale wróciliśmy z jabłkami, dzikiem bzem i owocami dzikiej róży.
Z powodu przemoczenia uznałam, że dobrze byłoby zjeść gorącą zupę po powrocie z wyprawy. Miałam ułatwione zadanie z jej przygotowaniem, bo zawsze w lodówce jest jakaś porcja aromatycznego rosołu. Po chwili zastanowienia ugotowałam na nim zupę, którą nazwałam "Zupą zmokłej kury".
Zupa zmokłej kury
1 litr rosołu
kawałek dyni
dwie nieduże marchewki
mały brokuł
trzy ziemniaki
łyżka prażonych nasion dyni
łyżka prażonych nasion wiesiołka
łyżka tartego ostrego sera
łyżeczka śmietany
sól i pieprz
W rosole ugotować dynię i marchewki (można użyć ugotowanej w rosole) - zmiksować na gładko. Dodać obrane i pokrojone ziemniaki i różyczki brokuła (łodygę odłożyć na inną okazję) i ugotować je w zupie. W razie konieczności dosolić. Gotowanie pokrojonych w kostkę ziemniaków i różyczek trwa kilkanaście minut. Nałożyć zupę do misek i ozdobić ją śmietaną, posypać serem, prażonymi nasionami i świeżo zmielonym kolorowym pieprzem.
Smacznego :)
Z powodu przemoczenia uznałam, że dobrze byłoby zjeść gorącą zupę po powrocie z wyprawy. Miałam ułatwione zadanie z jej przygotowaniem, bo zawsze w lodówce jest jakaś porcja aromatycznego rosołu. Po chwili zastanowienia ugotowałam na nim zupę, którą nazwałam "Zupą zmokłej kury".
Zupa zmokłej kury
1 litr rosołu
kawałek dyni
dwie nieduże marchewki
mały brokuł
trzy ziemniaki
łyżka prażonych nasion dyni
łyżka prażonych nasion wiesiołka
łyżka tartego ostrego sera
łyżeczka śmietany
sól i pieprz
W rosole ugotować dynię i marchewki (można użyć ugotowanej w rosole) - zmiksować na gładko. Dodać obrane i pokrojone ziemniaki i różyczki brokuła (łodygę odłożyć na inną okazję) i ugotować je w zupie. W razie konieczności dosolić. Gotowanie pokrojonych w kostkę ziemniaków i różyczek trwa kilkanaście minut. Nałożyć zupę do misek i ozdobić ją śmietaną, posypać serem, prażonymi nasionami i świeżo zmielonym kolorowym pieprzem.
Smacznego :)
sobota, 24 września 2016
Zupa dyniowa z kluskami pokrzywowymi
Jako że mamy sezon na dynię, nie mogło zabraknąć jej we Wsiowej Kuchni. Moją ulubioną dynią jest Hokkaido, ale tym razem dysponowałam dynią muscat i z niej postanowiłam przygotować sycącą zupę na obiad.
Zupa dyniowa z kluskami pokrzywowymi (4 porcje)
1 l rosołu
30 dag dyni muscat
pół łyżeczki curry
sól, pieprz, nać pietruszki włoskiej
trzy łyżki tartego ostrego sera
do klusek kładzionych:
jajko
cztery łyżki sparzonej, posiekanej i lekko podduszonej na maśle pokrzywy
mąka pszenna (dowolna) w ilości pozwalającej uzyskać luźne ciasto, ale nie lane
sól
Dynię obrać, pokroić na mniejsze kawałki, podlać w garnku wodą i rozgotować (można wspomóc sie tłuczkiem do mięsa, lub, kiedy dynia zmięknie - zblendować). Dodać rosół, curry i zagotować. W międzyczasie przygotować kluski pokrzywowe. Do gotującej się zupy wkrawać niewielkie kluski i gotować je - zależnie od wielkości - do 10 minut. Można je ugotować oddzielnie w osolonej wodzie z dodatkiem łyżki oleju - i to wydaje się lepszym rozwiązaniem, ponieważ nadmiar przygotowanych klusek można później np. odsmażyć na kolację lub wykorzystać do innego dania (np. podać je z sosem). Na koniec należy doprawić zupę solą i pieprzem.
Zupę podajemy na talerzach z dodatkiem klusek, posypaną natką pietruszki i tartym serem.
wtorek, 6 września 2016
Pikantna zupa rybna
Dziś na stół podano pikantną zupę rybną z dynią, kaszą jaglaną i egzotycznymi ziołami - rzeżuchą pieprzową i miętą rybią. Chciałam koniecznie wypróbować zakupione niedawno zioła, zatem wymyśliłam sobie taką własnie zupę a w niej wszystko, co lubię. Okazało się, że rzeżucha rzeczywiście jest pikantna zaś mięta rybna pachnie i smakuje... rybą. Sprawdziły się idealnie w tym połączeniu smaków. Danie okazałe się sycąca, smaczne. Uwaga - mocno rozgrzewa :)
Zupa rybna
0,5 l wody
0,5 l tłustego rosołu
20 dag dowolnej ryby morskiej
20 - 30 dag obranej dyni muskat
dwie łyżki kaszy jaglanej
po kilka liści rzeżuchy pieprzowej i mięty rybiej
sól, pieprz, ostra papryka
W wodzie rozgotować dynię. Dodać rosół, kawałki ryby i wsypać kaszę jaglaną. Gotować kilkanaście minut na małym ogniu. Dodać zioła i przyprawy i jeszcze chwilę gotować do miękkości ryby. Zupę podawać samą - bez dodatków - lub z płaskimi chlebkami żytnimi (przepis na chlebki niedługo), obficie posypaną pieprzem.
Do zupy nie dodaje się ziemniaków. Tradycjonalistom proponuję podać je na drugie danie wraz z bukietem innych warzyw gotowanych na parze, polane roztopionym masłem. Zupa jest gęsta i sycąca, zatem drugie danie nie powinno być ciężkie, raczej lekkostrawne i równie kolorowe ;) Na przykład takie:
Smacznego :)
sobota, 5 marca 2016
Pieczyste z dyni a zupa z chleba :)
Zupa chlebowa to prawdziwe odkrycie. Kto by pomyślał, że bieda-zupa może być tak pożywna i sycąca? Tymczasem kubek tego gęstego i gorącego dania stawia na nogi błyskawicznie. Co ciekawe, można je przygotować z resztek, czyli z tego, co zostało z wczorajszego obiadu lub zostało zmagazynowane w lodówce.
Potrzebny jest litr rosołu (może być esencjonalny wywar warzywny), cztery kromki czerstwego chleba razowego, łyżeczka kminku, sól, pieprz do smaku, pół szklanki śmietany, pęczek naci pietruszki i dwa żółtka. W rosole należy rozgotować chleb, następnie dodajemy przyprawy i jeszcze chwilę gotujemy. Zestawiamy garnek z ognia,zupę miksujemy i wlewamy śmietanę energicznie mieszając. Ponownie stawiamy garnek na ogień, do zagotowania. Wlewamy rozbełtane żółtka, mieszamy i zestawiamy - zupa gotowa!. Posypujemy ją obficie siekaną nacią pietruszki i podajemy w kubeczkach lub na talerzach z dodatkiem makaronu (lub bez).
Danie idealne na przednówek, niemal z niczego, z produktów, które zawsze są pod ręką. Oczywiście dawniej dodanie śmietany było luksusem, ale w gospodarstwach, w których trzymano krowy i śmietana czasem się znalazła ;)
Oczywiście jak na możliwości mieszkańców Wsiowej Kuchni to jednak trochę mało. Zupa pyszna, ale chętnie zjadłoby się coś jeszcze. Hm... Może pieczyste z dyni? Akurat udało się kupić piękną dynię piżmową. Co potrzebujemy? Dwie spore marchewki, kilogram dyni, kilka łyżek oleju z suszonych pomidorów, sól, pieprz, po pół łyżeczki mielonej kolendry, cynamonu i gałki muszkatołowej, kilka plasterków świeżego imbiru (lub pół łyżeczki mielonego), pół pęczka naci pietruszki, po szczypcie tymianku i oregano. I 3/4 szklanki kaszy jaglanej.
Marchewkę pokroić w plasterki, obraną dynię - w kostkę. Wymieszać z olejem i przyprawami (poza pietruszką), przełożyć do naczynia żaroodpornego lub na głębszą blachę i nakryć (np. folią, papierem do pieczenia). Piec ok. 40 minut w temp. 180 st. C, w tym czasie ugotować kaszę na sypko. Dodać ją do dyni i zapiekać już bez przykrycia jeszcze kilka minut (w sumie około 50 minut). Przed podaniem posypać siekaną pietruszką. Oczywiście, jeżeli ktoś ma ochotę wzbogacić nieco "pieczyste", może dodać do dyni kawałki kiełbasy lub gotowanego mięsa. Nie jest to jednak dodatek, moim zdaniem, konieczny.
Na deser postanowiłam przeflancować żyworódkę Daigremonta. Niedługo dołączy do nich żyworódka pinnata. Ale o nich innym razem :)
Smacznego!
Potrzebny jest litr rosołu (może być esencjonalny wywar warzywny), cztery kromki czerstwego chleba razowego, łyżeczka kminku, sól, pieprz do smaku, pół szklanki śmietany, pęczek naci pietruszki i dwa żółtka. W rosole należy rozgotować chleb, następnie dodajemy przyprawy i jeszcze chwilę gotujemy. Zestawiamy garnek z ognia,zupę miksujemy i wlewamy śmietanę energicznie mieszając. Ponownie stawiamy garnek na ogień, do zagotowania. Wlewamy rozbełtane żółtka, mieszamy i zestawiamy - zupa gotowa!. Posypujemy ją obficie siekaną nacią pietruszki i podajemy w kubeczkach lub na talerzach z dodatkiem makaronu (lub bez).
Danie idealne na przednówek, niemal z niczego, z produktów, które zawsze są pod ręką. Oczywiście dawniej dodanie śmietany było luksusem, ale w gospodarstwach, w których trzymano krowy i śmietana czasem się znalazła ;)
Oczywiście jak na możliwości mieszkańców Wsiowej Kuchni to jednak trochę mało. Zupa pyszna, ale chętnie zjadłoby się coś jeszcze. Hm... Może pieczyste z dyni? Akurat udało się kupić piękną dynię piżmową. Co potrzebujemy? Dwie spore marchewki, kilogram dyni, kilka łyżek oleju z suszonych pomidorów, sól, pieprz, po pół łyżeczki mielonej kolendry, cynamonu i gałki muszkatołowej, kilka plasterków świeżego imbiru (lub pół łyżeczki mielonego), pół pęczka naci pietruszki, po szczypcie tymianku i oregano. I 3/4 szklanki kaszy jaglanej.
Marchewkę pokroić w plasterki, obraną dynię - w kostkę. Wymieszać z olejem i przyprawami (poza pietruszką), przełożyć do naczynia żaroodpornego lub na głębszą blachę i nakryć (np. folią, papierem do pieczenia). Piec ok. 40 minut w temp. 180 st. C, w tym czasie ugotować kaszę na sypko. Dodać ją do dyni i zapiekać już bez przykrycia jeszcze kilka minut (w sumie około 50 minut). Przed podaniem posypać siekaną pietruszką. Oczywiście, jeżeli ktoś ma ochotę wzbogacić nieco "pieczyste", może dodać do dyni kawałki kiełbasy lub gotowanego mięsa. Nie jest to jednak dodatek, moim zdaniem, konieczny.
Na deser postanowiłam przeflancować żyworódkę Daigremonta. Niedługo dołączy do nich żyworódka pinnata. Ale o nich innym razem :)
Smacznego!
poniedziałek, 19 października 2015
Jesienne zupy: dyniowa i wiejska polewka z gruszek
Jesienią chętnie zjada się ciepłe, niebanalne zupy. Nadają się na śniadania, obiady i kolacje, są smakowite i pachną jesienią. Świetnie, kiedy można wykorzystać do ich przygotowania dary zebrane podczas zielarskiej wyprawy :) Dziś proponuję dwie zupy i każda z nich wiąże się ze wspomnieniami.
Pierwsza propozycja to zupa dyniowa z makaronem. Dynie to jedno z moich ulubionych warzyw, w sezonie jada się we Wsiowej Kuchni całkiem sporo a i poza sezonem także. Każdego roku do spiżarki trafiają słoiki z przecierem będącym podstawą wielu smakowitych dań z dyni: placków, ciast, makaronów, sosów, dżemów i zup właśnie.
Na wsi w regionie w okolicach Łasku, Widawy, Zduńskiej Woli, tam skąd pochodzili moi rodzice, dyni uprawiało się sporo. Nazywano ją banią i czasem trudno było rozpoznać, czy to dynia rośnie, czy cukinia, czy kabaczek, bo wszystko rosło wielkie i na jednym zagonie. Banie, które dostawałam od dziadka miały zieloną gładka skórkę, niektóre były okrągłe a inne podłużne i olbrzymie ;) Do dziś nie wiem, co to była za odmiana. Miały niepowtarzalny smak a kolor miąższu jak u dyni Hokkaido. Zupę, którą tu proponuję przygotowałam na bazie rosołu: litr dobrego rosołu, pół kilograma oczyszczonej dyni, gotujemy, miksujemy, doprawiamy solą, pieprzem i carry. Podajemy z makaronem i posypujemy zieleniną. Ja użyłam pokrojonego makaronu typu spagetti a do posypania wykorzystałam posiekane drobno młode liście balkonowej babki lancetowatej. Zupę ozdobiłam kleksem śmietany i świeżo mielonym kolorowym kleksem.
Druga zupa, o której chce napisać to zupa przecierana z ulęgałek czyli wiejska polewka gruszkowa. Jadłam ją kilka razy w dzieciństwie. Jest bardzo prosta w przygotowaniu, w mojej rodzinie jadało się ją na wsi jako tzw. bieda-zupę, czyli wtedy, kiedy nie było za bardzo co jeść. Mój tata wspominał, że polewkę z gruszek jego mama a moja babcia gotowała, kiedy był dzieckiem, podawała z tłuczonymi ziemniakami i taka zupa miała wystarczyć domownikom na cały dzień pracy czy nauki. Smak tej zupy należy do jednych z moich ulubionych. No i cóż... Mam do niego prawdziwy sentyment.
Aby przygotować zupę wystarczy mieć gruszki i ziemniaki. Ja wykorzystałam ulęgałki zebrane podczas jednej z moich zielonych wypraw. Zresztą to te gruszki były najczęściej wykorzystywane w domowej kuchni, te ładne, "luksusowe" sprzedawano na targach a owoce ze starych drzew, które były niewielkie i mniej smaczne, wykorzystywano w domu.A zatem bierzemy litr, półtora wody, wrzucamy pokrojone gruszki (malutkich nie warto obierać ze skórki ani wykrawać gniazd nasiennych) rozgotowujemy i przecieramy przez sito. Dosładzamy i trochę solimy do smaku, mieszamy z łyżką lub dwiema śmietany. Oddzielnie gotujemy ziemniaki, które po ugotowaniu tłuczemy na gładko może być z masłem i odrobiną mleka. Podajemy w jednej misce ziemniaki i polewkę.
Pamiętajcie jednak, że dzikie gruszki, takie niewyrośnięte są kwaśne i czasem z goryczką. Ona przejdzie do smaku zupy. Jeżeli ktoś chce mieć łagodny aromat i smak gruszkowy powinien raczej użyć owoców kupionych w sklepie czy na targu, obrać je ze skórki oraz pozbyć się gniazd nasiennych. W wersji lux można dodać do polewki trochę wina a ziemniaki zastąpić drobnymi grzankami. Podajemy ją wtedy w filiżankach, bo nawet niewielka ilość tak zaprawionej polewki porządnie rozgrzewa :)
Wspomnień czas :) Smacznego!
Pierwsza propozycja to zupa dyniowa z makaronem. Dynie to jedno z moich ulubionych warzyw, w sezonie jada się we Wsiowej Kuchni całkiem sporo a i poza sezonem także. Każdego roku do spiżarki trafiają słoiki z przecierem będącym podstawą wielu smakowitych dań z dyni: placków, ciast, makaronów, sosów, dżemów i zup właśnie.
Na wsi w regionie w okolicach Łasku, Widawy, Zduńskiej Woli, tam skąd pochodzili moi rodzice, dyni uprawiało się sporo. Nazywano ją banią i czasem trudno było rozpoznać, czy to dynia rośnie, czy cukinia, czy kabaczek, bo wszystko rosło wielkie i na jednym zagonie. Banie, które dostawałam od dziadka miały zieloną gładka skórkę, niektóre były okrągłe a inne podłużne i olbrzymie ;) Do dziś nie wiem, co to była za odmiana. Miały niepowtarzalny smak a kolor miąższu jak u dyni Hokkaido. Zupę, którą tu proponuję przygotowałam na bazie rosołu: litr dobrego rosołu, pół kilograma oczyszczonej dyni, gotujemy, miksujemy, doprawiamy solą, pieprzem i carry. Podajemy z makaronem i posypujemy zieleniną. Ja użyłam pokrojonego makaronu typu spagetti a do posypania wykorzystałam posiekane drobno młode liście balkonowej babki lancetowatej. Zupę ozdobiłam kleksem śmietany i świeżo mielonym kolorowym kleksem.
Druga zupa, o której chce napisać to zupa przecierana z ulęgałek czyli wiejska polewka gruszkowa. Jadłam ją kilka razy w dzieciństwie. Jest bardzo prosta w przygotowaniu, w mojej rodzinie jadało się ją na wsi jako tzw. bieda-zupę, czyli wtedy, kiedy nie było za bardzo co jeść. Mój tata wspominał, że polewkę z gruszek jego mama a moja babcia gotowała, kiedy był dzieckiem, podawała z tłuczonymi ziemniakami i taka zupa miała wystarczyć domownikom na cały dzień pracy czy nauki. Smak tej zupy należy do jednych z moich ulubionych. No i cóż... Mam do niego prawdziwy sentyment.
Aby przygotować zupę wystarczy mieć gruszki i ziemniaki. Ja wykorzystałam ulęgałki zebrane podczas jednej z moich zielonych wypraw. Zresztą to te gruszki były najczęściej wykorzystywane w domowej kuchni, te ładne, "luksusowe" sprzedawano na targach a owoce ze starych drzew, które były niewielkie i mniej smaczne, wykorzystywano w domu.A zatem bierzemy litr, półtora wody, wrzucamy pokrojone gruszki (malutkich nie warto obierać ze skórki ani wykrawać gniazd nasiennych) rozgotowujemy i przecieramy przez sito. Dosładzamy i trochę solimy do smaku, mieszamy z łyżką lub dwiema śmietany. Oddzielnie gotujemy ziemniaki, które po ugotowaniu tłuczemy na gładko może być z masłem i odrobiną mleka. Podajemy w jednej misce ziemniaki i polewkę.
Pamiętajcie jednak, że dzikie gruszki, takie niewyrośnięte są kwaśne i czasem z goryczką. Ona przejdzie do smaku zupy. Jeżeli ktoś chce mieć łagodny aromat i smak gruszkowy powinien raczej użyć owoców kupionych w sklepie czy na targu, obrać je ze skórki oraz pozbyć się gniazd nasiennych. W wersji lux można dodać do polewki trochę wina a ziemniaki zastąpić drobnymi grzankami. Podajemy ją wtedy w filiżankach, bo nawet niewielka ilość tak zaprawionej polewki porządnie rozgrzewa :)
Wspomnień czas :) Smacznego!
sobota, 30 listopada 2013
Babeczki z dynią
Co prawda wróżyło się się wczoraj, ale dziś wszak jest okazja imieninowa i nic nie stoi na przeszkodzie, aby powróżyć sobie w doborowym towarzystwie także dzisiaj w dzień imienin Andrzeja. A jeżeli powróżyć, to i może coś zjeść? Coś lekkiego, pysznego, jesiennego... Będzie czym kusić czarne koty z białymi gwiazdkami na czole, czarne kury a może nawet i czarne psy :)
Jest jeszcze możliwość kupienia dyni, warto zatem upiec babeczki, które umilą andrzejkowy wieczór. Są przepyszne, proste w wykonaniu i niezbyt czasochłonne. Pamiętać jednak należy, żeby dyni w cieście nie było zbyt wiele, ponieważ raczej upiecze się kluskę a nie babeczkę. Do pieczenia babeczek Chichotka użyła starych foremek, które niedawno skończyły już 30 lat, ale są doskonałe do pieczenia ciasteczek "na dwa ugryzienia" a takie babeczki dyniowe powinny być.
Babeczki z dynią
0,5 kg mąki pszennej
0,5 l dyni obranej i otartej na tarce o grubych otworach
szczypta soli
pół szklanki wody
5 łyżek cukru
1,5 łyżeczki sody
1 łyżka rumu
3 łyżki oleju
łyżeczka oleju do smarowania foremek
3 łyżki bułki tartej do obsypania foremek
Składniki dobrze wymieszać. Ciasto powinno być dość gęste, aby móc je nakładać łyżką do foremek, zatem w razie konieczności można dosypać mąki. Foremki smarujemy olejem, wysypujemy bułką tartą i nakładamy po czubatej łyżce ciasta. Foremki z ciastem ustawiamy na blasze i pieczemy w piekarniku około 20 minut. Piekarnik dobrze jest wcześniej nagrzać do temperatury około 150 stopni, żeby ciasto od razu się nie zapiekło, ale troszkę wyrosło. Po upieczeniu i lekkim wystudzeniu babeczki wyjmujemy z foremek. Można je obsypać cukrem pudrem.
Smacznego :)
Jest jeszcze możliwość kupienia dyni, warto zatem upiec babeczki, które umilą andrzejkowy wieczór. Są przepyszne, proste w wykonaniu i niezbyt czasochłonne. Pamiętać jednak należy, żeby dyni w cieście nie było zbyt wiele, ponieważ raczej upiecze się kluskę a nie babeczkę. Do pieczenia babeczek Chichotka użyła starych foremek, które niedawno skończyły już 30 lat, ale są doskonałe do pieczenia ciasteczek "na dwa ugryzienia" a takie babeczki dyniowe powinny być.
![]() |
| Fot. Ciotka Chichotka |
Babeczki z dynią
0,5 kg mąki pszennej
0,5 l dyni obranej i otartej na tarce o grubych otworach
szczypta soli
pół szklanki wody
5 łyżek cukru
1,5 łyżeczki sody
1 łyżka rumu
3 łyżki oleju
łyżeczka oleju do smarowania foremek
3 łyżki bułki tartej do obsypania foremek
Składniki dobrze wymieszać. Ciasto powinno być dość gęste, aby móc je nakładać łyżką do foremek, zatem w razie konieczności można dosypać mąki. Foremki smarujemy olejem, wysypujemy bułką tartą i nakładamy po czubatej łyżce ciasta. Foremki z ciastem ustawiamy na blasze i pieczemy w piekarniku około 20 minut. Piekarnik dobrze jest wcześniej nagrzać do temperatury około 150 stopni, żeby ciasto od razu się nie zapiekło, ale troszkę wyrosło. Po upieczeniu i lekkim wystudzeniu babeczki wyjmujemy z foremek. Można je obsypać cukrem pudrem.
![]() |
| Fot. Ciotka Chichotka |
Smacznego :)
niedziela, 17 listopada 2013
Dżem pomarańczowy z... dyni :)
Kochamy dynie, pomarańcze i słodkości. A zatem czy nie warto byłoby połączyć je w coś pysznego, słodkiego i pachnącego? Na przykład usmażyć dżem. Tak też zrobiono, czyli nasmażono dżemu pomarańczowego z dyni :)
Dżem pomarańczowo - dyniowy
3 kg oczyszczonej dyni
2 kg słodkich pomarańczy
2 cytryny
0,8 kg cukru
Dynię pokroić w kostkę. Zasypać ją w garnku z cukrem i odstawić na dwie godziny - trzeba poczekać aż puści sok. Z pomarańczy obetrzeć skórkę i dorzucić ją do dyni. Następnie zdjąć białe albedo z pomarańczy, je same zaś pokroić drobno (usuwając jednocześnie pestki) i dorzucić do garnka z dynią. Z cytryn wycisnąć sok i wlać do garnka. Wszystko razem smażyć do momentu, aż dżem mocno zgęstnieje a dynia rozpadnie się :) Można ją podczas smażenia zmiksować lub rozgnieść tłuczkiem do ziemniaków. Następnie gęsty dżem zapakować do słoików na gorąco.
Smacznego!
![]() |
| Fot. Ciotka Chichotka |
Dżem pomarańczowo - dyniowy
3 kg oczyszczonej dyni
2 kg słodkich pomarańczy
2 cytryny
0,8 kg cukru
Dynię pokroić w kostkę. Zasypać ją w garnku z cukrem i odstawić na dwie godziny - trzeba poczekać aż puści sok. Z pomarańczy obetrzeć skórkę i dorzucić ją do dyni. Następnie zdjąć białe albedo z pomarańczy, je same zaś pokroić drobno (usuwając jednocześnie pestki) i dorzucić do garnka z dynią. Z cytryn wycisnąć sok i wlać do garnka. Wszystko razem smażyć do momentu, aż dżem mocno zgęstnieje a dynia rozpadnie się :) Można ją podczas smażenia zmiksować lub rozgnieść tłuczkiem do ziemniaków. Następnie gęsty dżem zapakować do słoików na gorąco.
![]() |
| Fot. Ciotka Chichotka |
Smacznego!
niedziela, 27 października 2013
Dynia w słoiku
Ciotce Chichotce ostatnio brakuje czasu, nie chciałaby jednak przegapić sezonu na dynie i zapobiegliwie pakuje ją w słoiki. Kiedy czasu na eksperymenty będzie więcej, dyni we Wsiowej Kuchni nie zabraknie. Ciotka Chichotka pracowicie dynie obiera, trze na tarce o grubych oczkach, surową ciasno upycha w słoikach o różnej pojemności i pasteryzuje około 40 minut. Oczywiście przed zakręceniem słoika nie zapomina o wsypaniu płaskiej, małej łyżeczki niejodowanej soli.
Tak przygotowane przetwory można wykorzystać jako składnik zup "na słodko" i "na słono", dodatek do pieczenia pieczywa i ciast oraz do smażenia słodkich i pikantnych placków. Z powodzeniem zastępuje świeżą dynię. Podczas wekowania dynia puszcza sok, zatem nie trzeba do niej dolewać wody a później doskonale się przechowuje. Same zalety.
![]() |
| fot. Ciotka Chichotka |
sobota, 6 lipca 2013
Drożdżowiec dyniowaty
"GDY SUKMANA GRANATOWA
I CZAPECZKA BARANKOWA
A W KUBRACZKU JEJMOŚĆ CHADZA
TO SĄ LUDZIE Z POD SIERADZA ..."
Dziś we Wsiowej Kuchni pachnie ciastem drożdżowym i dynią. Przepis został zaczerpnięty z opowieści rodzinnych i okolic Widawy :) Warto sobie takie ciasto upiec, bo jest pyszne i zdrowe.
Placek z dynią
ok. 70dkg mąki pszennej
ok. 30 dkg przecieru z dyni lub 50dkg dyni świeżej i startej na tarce z grubymi otworami
3/4 szklanki cukru
1,5 paczki suszonych drożdży
2 czubate łyżki masła
szklanka mleka
łyżeczka płaska soli
![]() |
| Fot. Ciotka Chichotka |
Z podanych składników wyrabiamy dość luźne ciasto. Na samym końcu dodajemy stopione, ale letnie masło. Odstawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia w ciepłe miejsce, np. podczas gotowania przy kuchni, zimą - w pobliżu kaloryfera. Ponownie wyrabiamy i przekładamy do dużej blachy. Kiedy wyrośnie, pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180st.C przez około 20 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 150st i pieczemy kolejne 20-25 minut. Po upieczeniu studzimy i posypujemy cukrem pudrem lub smarujemy polewą czekoladową. Smacznego!
![]() | |||
|
Przedwojenna pocztówka z albumu Ciotki Chichotki; WYD. SALON MALARZY POLSKICH, KRAKÓW
|
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















