niedziela, 22 grudnia 2019

Sos z płomiennicy do kaszy gryczanej


Taka niespodzianka! I to tuż przed świętami. Cieszę się bardzo, bo będę mogła podać na stół nietypowe danie: smakowity sosik z zielonym pieprzem. Ponieważ ten sosik świetnie smakuje z kaszą gryczaną, zatem trafi na świąteczny stół.





Sos z płomiennicą do kaszy

25 dkg kapeluszy płomienicy zimowej
Trzy łyżki oleju
1 cebula (średniej wielkości)
0,5 litra rosołu lub bulionu z warzyw
łyżka mąki
1/2 szklanki śmietany 18%
kilkanaście ziaren zielonego pieprzu
sól

siekany szczypiorek do posypania dania



Cebulę drobno posiekać i w rondelku lekko zrumienić na rozgrzanym oleju. Kapelusze płomienicy opłukać, dobrze osączyć, dodać do cebuli. Podlać rosołem, dodać ziarenka pieprzu, w razie konieczności sól i dusić do momentu rozgotowania cebuli i zredukowania rosołu o około 10%. Przed dodaniem grzybów, można wcześniej po prostu cebulę w rosole zmiksować, ale mnie smakuje sos przygotowany tym pierwszym sposobem. Po około pół godziny wymieszać łyżkę mąki ze śmietaną, dodać do sosu. Dobrze wymieszać, aby nie pojawiły się grudki i zagotować. Sos podajemy z kaszą gryczaną, na gorąco.






Smacznego!




sobota, 23 listopada 2019

Kiszona kapusta sałatkowa z jarzębiną

W tym roku było sporo jarzębiny a miejscami - o dziwo! - utrzymuje się ona jeszcze na drzewach. W moich okolicach to sytuacja nieczęsto spotykana. To dobrze, bo mogę sobie przetwórstwo i eksperymenty dogodniej rozłożyć w czasie, którego wciąż jest zbyt mało. Na wyprawy ze Wsiowym Psem chodzimy sporadycznie, tym bardziej że nieopodal ulokowały się... dziki. Wsiowy Pies zatem stawia opór i omijamy nasze stałe ścieżki, które prowadziły do dzikiego jedzonka i to na dodatek nie zanieczyszczonego. Inne nasze sympatyczne miejsca zostały wybetonowane i teraz zamiast Ugorów mamy przeogromne centrum dystrybucyjne. Szukamy zatem nowego miejsca, już takiego na stałe i całkiem własnego.

Tymczasem znalezisko w postaci jarzębiny cieszy wyjątkowo. Nie zerwałam jej zbyt wiele, bo sporo tu jest jeszcze zwierzątek, które też coś muszą jeść. Zerwałam jej tyle, aby zakisić z kapustą a reszta niech nakarmi inne stworzenia.




Kiszona kapusta sałatkowa z jarzębiną

1,5 kg poszatkowanej kapusty
1 duża marchew
0,4 kg jabłek (renety)
1/2 białej części pora
sześć garści suszonej jarzębiny
3 łyżki soli niejodowanej

Marchew i jabłka zetrzeć na tarce o dużych otworach, białą część pora pokroić w cieniutkie krążki. Wymieszać je z kapustą przesypując przy tym solą. Dodać suszoną, opłukaną szybko pod bieżącą wodą jarzębinę. Wymieszać i odstawić na kilka godzin. W tym czasie warzywa zmiękną i puszczą sok. Przekładać do słoików pamiętając, aby mieszankę upchać bardzo ciasno. Sok powinien ją pokryć. Nadmiar odlewamy, ale sok można zachować i przecedzony zakisić w butelce. Dalej postępujemy tak  jak z każdą kiszonką. Kapustę w czasie kiszenia warto odgazowywać a nadmiar soku zlewać. Po kilku dniach, zależnie od temperatury kiszenia, kiszonka powinna być gotowa do użycia. Przechowujemy ją w chłodnym pomieszczeniu lub lodówce.





Kiszonka przygotowana z podanej ilości składników powinna zmieścić się w dwóch litrowych słojach. Ja przełożyłam ją do jednego litrowego słoika i trzech mniejszych o pojemności 0,4 l. Jeżeli ktoś chce, może zakisić sałatkę w jednym większym słoiku czy garnku i później, po ukiszeniu, przełożyć do mniejszych opakowań. Tak przygotowaną kapustę podajemy z dodatkiem dobrego oleju i ulubionych ziół.





Smacznego!





Owoce jesieni