poniedziałek, 4 września 2017

Słodki chleb dyniowy


Sezon na dynie właśnie rozpoczyna się. U mnie niedawno zagościła dynia całkiem okazała i ponieważ była zbyt okazała, trafiła jako mus do słoików na zaś. Ale niestety jeden słoik się zbuntował, postanowiłam zatem natychmiast niepokorny przetwór wykorzystać. A że akurat zabrakło mi chleba, zdecydowałam, że upiekę chleb :)



Słodki chleb dyniowy


1 szklanka musu z dyni
ok. 0,75 kg mąki pszennej najlepiej bułkowej (typ 650)
1 łyżeczka soli
5 łyżek cukru
3 łyżki stopionego masła
ok. 1/2 szklanki mleka
2 jajka
2 dag świeżych drożdży
1 garść rodzynków


Wszystkie składniki poza musem przełożyć do miski, delikatnie wymieszać. Drożdże mieszamy z mlekiem i cukrem i także wlewamy do miski. Kiedy drożdże zaczynają rosnąć, dodajemy mus i wyrabiamy ciasto, w razie konieczności dodajemy mąkę. Ciasto nie powinno być twarde, ale także nie może być zbyt luźne. Ostawiamy pod przykryciem do wyrośnięcia. Kiedy wyrośnie, wyrabiamy je jeszcze raz, przekładamy do foremki wysmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą lub mąką i ponownie odstawiamy. Kiedy wyrośnie, wstawiamy do piekarnika nagrzanego do temp. 180 stopni i pieczemy około 40 minut.






Smacznego!





czwartek, 31 sierpnia 2017

Konfitura z jabłek


Pomysł na konfiturę wziął się stąd, że udało mi się wypatrzeć podczas spaceru owocującą, zdziczałą jabłonkę. Radość miałam wielką, bo w tym roku jest ubogo w "dziczyznę" i cieszy najskromniejsze znalezisko. Tym bardziej, że nie należy przesadzać i zabierać wszystkich owoców, które się znajdzie - one są także pokarmem dla dzikich zwierząt.


Pachnie i smakuje prawie egzotycznie, jest słodko-kwaśna i nieco pikantna - to istotne walory konfitury, które pasują do wielu potraw. Można je podać jako sos do grillowanego mięsa, polać deser, lody, budyń, naleśniki lub po prostu zjeść ze świeżą bułeczką. I ta smakowitość powstaje niewielkim kosztem i nakładem pracy. Teraz jest dobra pora, żeby przygotować sobie kilka słoiczków tej smakowitości, bo jabłka jeszcze nie są w pełni dojrzałe i podczas smażenia będzie mniejsze ryzyko uprażenia ich w syropie na mus. Z ładnie dojrzałych jabłek przygotowałam mus właśnie (bez cukru) a z tych twardszych nieco, mniej dojrzałych - konfiturę.

Ważnym dodatkiem do tego przetworu jest kwasek cytrynowy lub jak kto woli sok z cytryny. Po pierwsze poprawia smak niezbyt dojrzałego jabłka, po drugie stabilizuje produkt, który nie tak szybko zmieni kolor podczas przechowywania, po trzecie kwasek smakuje cytrynowo ;) Jak zauważycie użyłam go sporo, bo aż dwie łyżeczki. Niewątpliwą zaletą kwasku jest również to, że jego cytrynowy smak nie umyka podczas smażenia konfitury a to było dla mnie ważne, ale warto zachować umiar w jego stosowaniu. Można również użyć zamiennie octu jabłkowego (dość mocnego), ale wtedy poza kwasowością nie uzyskamy efektu cytryny.


Konfitura jabłkowo-cytrynowa


ok. 1,5 kg obranych pokrojonych w ćwiartki lub ósemki jabłek
1 litr wody
1 kg cukru
2 łyżeczki (płaskie!) kwasku cytrynowego (zamiennie sok z cytryny, ocet jabłkowy)
1/2 łyżeczki soli niejodowanej
1/4 łyżeczki od kawy świeżo mielonego pieprzu
2 papryczki chilli

Z wody cukru i przypraw gotujemy syrop. Zestawiamy z ognia i do gorącego wrzucamy przygotowane jabłka. Mieszamy łyżką i zostawiamy je tak do wystygnięcia. To było pierwsze i ostatnie mieszanie łyżką konfitury! Po kilku godzinach doprowadzamy syrop z jabłkami do delikatnego wrzenia i zestawiamy na kilka godzin do wystudzenia. Kilkakrotnie możemy przemieszać konfiturę robiąc garnkiem okrężne ruchy. Wszystkie te czynności (zawrzeć, ostudzić, przemieszać) powtarzamy tak często, aż konfitura zmniejszy objętość do 1/2 początkowej pojemności a owoce staną się szkliste. Normalnie wystarczy przesmażyć jabłka łącznie 5-6 razy. Kiedy konfitura jest gotowa, przekładamy ją do niewielkich słoików.



Konfitury nie trzeba pasteryzować, bo słoiczki powinny same "złapać się", ale dodatkowa pasteryzacja nie zaszkodzi. Jeżeli przetworu nie pasteryzujemy, to można na wierzch konfitury położyć krążek wycięty z papieru pergaminowego, namoczony spirytusem.




Smacznego!